
W zeszłym tygodniu informowaliśmy, że na co najmniej tydzień wracamy do pracy. I to by było na tyle. Dziś dzwonili z kliniki i 27-ego Yuki jest zaproszona na zabieg usunięcia nadnercza, dzień wcześniej jeszcze konsultacje z chirurgami i anestezjologiem. Wygląda więc na to, że znów wyjeżdżamy. Jeszcze trudno nam uwierzyć, ale na pewno znów musimy Was ogromnie przeprosić tym bardziej, że teraz przerwa wyniesie 2 tygodnie.
Będziemy oczywiście stale dostępni on-line.


Na uczestników czekają:
– hawajski klimat: kolory, kwiaty i luz
– 2 trasy do wyboru i 3 kategorie startowe
– malownicze ścieżki i leśne odcinki
– bazarek dla psów, koło fortuny i pamiątkowe zdjęcia
Liczba miejsc jest ograniczona, serdecznie zapraszamy!
W weekend 14-15.03.26 obowiązują kupony zniżkowe na wszystkie Akcesoria dla Psów ! Nie ma minimalnej wartości zamówienia a kupony dodawane są automatycznie w koszyku bezwarunkowo.
W dniach 6-8.03.26 działają weekendowe kupony na wszystkie akcesoria dla psów bez względu na wartość zamówienia i są uruchamiane automatycznie w koszyku – nic nie musisz robić.
Zgodnie z zapowiedziami w sklepie jest już dostępny Grivel 24 – karabińczyk z najlepszym stosunkiem masy (25g) do wytrzymałości (22kN) w ofercie. Dzięki temu nie ma dolnego progu a i górny w zasadzie niemożliwy do osiągnięcia w psich aktywnościach.
Grivel 24 jest więc idealnym karabińczykiem do połączeń z pasem biodrowym, do którego podpinane są dwa lub trzy ciężkie, silnie ciągnące psy.

Ten wpis nie dotyczy nowego produktu, czy zbliżającej się promocji. Nie jest też z okazji święta, ani lekkim wpisem informacyjnym, skoro ostatnich 7 dni było tak ciężkich. Jest natomiast ważniejszy od wszystkich powyższych.
W środowy poranek 14.01 pożegnaliśmy pieska mojego ojca – Lakiego, a dla mnie Lakensa, Klakensa i Klakunsjusza.

Gdy 14 lat temu weszliśmy do schroniska, od razu go zauważyłem, siedział i patrzył. Poszliśmy dalej, ale ja już wiedziałem, że to On. I faktycznie, gdy wróciliśmy, dalej siedział i patrzył. To miał być piesek, dla moich rodziców po stracie poprzedniego. Szczęśliwie zatwierdzili i lada moment byliśmy już w drodze do domu.
W pierwszych dniach myślałem, że to był najlepszy wybór, ale z każdym następnym dniem widziałem, że się mylę, bo był lepszy, niż mogłem sobie wyobrazić. Nazwaliśmy go
LAKI.

Zwykle schroniskowce noszą na swoim grzbiecie różny, nierzadko ciężki bagaż doświadczeń a Laki jedynie bał się huku fajerwerków i grzmotów. Chyba także ktoś go wywiózł samochodem, bo długi czas pojękiwał w trakcie jazdy, zwłaszcza poza miastem.
Choć Laki była najweselszym psem na świecie i pierwszym towarzyszem człowieka, na początku chyba nie wierzył, że znalazł nowy dom już na stałe i raz nam uciekł. Szukaliśmy go parę dobrych godzin. Znalazłem go klika osiedli dalej i to było po prostu przeznaczenie – taki zbieg okoliczności, w jednym miejscu i czasie jest niemożliwy, ale ja też w poszukiwaniach dałem z siebie wszystko. Od tej pory Lakens wiedział już, że to my zostaliśmy jego rodziną.

Niema natychmiast Laki dołączył do naszego stada i zaczęły się wspólne wycieczki z naszymi psami. W takim towarzystwie szybko nabrał zaprzęgowej żyłki na tych swoich krótkich łapkach tak, że konieczne było uszycie uprzęży – ciągnął na równi z resztą. Był także naszym kundelkowym modelem – wystąpił w niezliczonej ilości zdjęć.
Przez 5 lat Lakens rysował uśmiech na twarzach moich rodziców i na naszych a na mojej – największy – nieważne, jak smutne bywały – był najweselszym psem na świecie Miał też swoje 5min.. Gdy pewnego dnia mój tata zasłabł i stracił przytomność, Lakens zaczął szczekać wzywając na pomoc moją mamę. Ale w roku 2016 Laki musiał zmierzyć się z wyjątkową ciężkim dla nas okresem, ponieważ moja mama zmarła.
Tata z Lakim zostali sami i nastąpiły zmiany.


Od tego czasu Lakens nie odstępował ojca na krok. Gdy szedł do ubikacji, Laki czekał pod drzwiami, gdy szył na maszynie, laki leżał pod nią, a gdy odpoczywał, Laki był obok – to byłą prawdziwa przyjaźń.
Poza tym, gdy zostali sami, mój tata miał wtedy już 80 lat, więc Laki był dla niego, jak rehabilitant, o czym właśnie się przekonujemy.
Jeszcze latem 2025 roku tata mając 88 lat sam wychodził z Lakim na spacer asekurując się jedynie laską, ale gdy Laki jesienią trafił na stół operacyjny i po zabiegu trzeba było asekurować go na schodach, wtedy musieliśmy ojca wyręczyć i od tej pory ojciec zaczął to odczuwać.
Przyłożył się jednak do ćwiczeń i czekaliśmy tylko, aż stopnieje śnieg, żeby mógł wyjść z Lakim na spacer…
… śnieg jednak nie stopniał.

Wszystko miało być już dobrze, ale los w dwa tygodnie zdecydował inaczej.
Laki był kundelkiem, który całym sobą zapracował na miano Psa Wspaniałego. Niech żałują ci, którzy go nie poznali. Był najlepszym, zawsze uśmiechniętym przyjacielem i towarzyszem naszych wypraw – nikt tak nas nie rozweselał. Nie mogę pogodzić się z tym, że go już nie ma – mija tydzień i nadal nie mogę się z Tobą pożegnać, Ty wiesz, dlaczego ?
Laki miał ok. 15 lat, z których 14 spędził w najlepszym domu.
Mógł jeszcze żyć.
